Róż w sorbecie i pachnący top coat z limitowanej edycji Fruity, Essence

Essence ostatnio rozczarowuje jeżeli chodzi o limitki. Nie ostrzę sobie zębów chyba na nic z zapowiadanych edycji, nawet na tą trafiłam całkiem przypadkiem i kupiłam bez większych emocji. Po prostu potrzebowałam czegoś co poprawi mi nastrój. Ostatni limitowany róż na półce idealnie się do tego nadawał. Kupiłam też pachnącego top’a ponieważ cierpiałam na brak bezbarwnego lakieru a obiecywany lovely smell wydawał się być miłym dodatkiem.

Scented top coat, 8,99 zł , blush sorbet, 11,99 zł, Fruity, Essence

Kremowo-żelowy róż jest zamknięty w całkiem podrządnie wykonanym  plastikowym pojemniku. Za to duży plus ponieważ nie waży wiele i idealnie sprawdzi się np. w podróży. W sklepie od razu zauroczył mnie jego truskawkowo-poziomkowy zapach, który utrzymuje się nawet po nałożeniu na policzki. Fajne jest to, że nałożony na nie, nie zasycha od razu dzięki czemu bez problemu można go rozetrzeć. Przyczepię się do pigmentacji, która jest na prawdę bardzo słaba. Przy mojej jasnej cerze muszę nałożyć trzy cienkie warstwy żeby uzyskać efekt naturalnych rumieńców. Z drugiej strony można uznać to też za plus i powiedzieć, że idealnie buduje się nim kolor;).  Gdy spróbowałam go pierwszy raz najpierw nałożyłam go na dłoń a dopiero później na rękę efektu i nie było praktycznie żadnego, więc teraz nakładam niewielką ilość na policzki i rozcieram.  Tutaj jednak trzeba uważać, żeby się nie zwałkował. Najlepiej sprawuje się solo, bez podkładu ale na to nie każdy może sobie pozwolić. Myślę, że jest to bardzo przyjemny kosmetyk na lato, wygląda bardzo naturalnie, tworzy taką poświatę różu, delikatny rumieniec.  Dodatkowo zawiera w sobie złoto-różowe drobinki przez co nadaje skórze taki świeży, zdrowy wygląd.  Powinien nadać się jako rozświetlacz dla osób, które nie przepadają za zbyt mocnym rozświetleniem i dużą ilością drobinek.  Niestety trochę ściera się w ciągu dnia i wymaga poprawek ale mimo wszystko myślę , że jest to całkiem miły gadżet.

Kolejnym produktem, na który się skusiłam jest zapachowy lakier nawierzchniowy. Jak na razie podzielić mogę się jedynie pierwszymi wrażeniami ale może i to komuś jakoś pomoże. Przede wszystkim lakier przeokropnie śmierdzi, zapach jest o wiele bardziej intensywny niż zwykłych lakierów. Owocowy zapach jest wyczuwalny przez maksymalnie pół godziny po wyschnięciu i tutaj nastąpił duży zawód bo liczyłam na dłuższy i silniejszy zapach. Jednak głównym zarzutem jest to:

Chciałam go otworzyć dziś rano (dopiero drugie otwarcie) i niestety musiałam się z nim siłować. Zdecydowanie odradzam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s