Ostatnie zużycia – twarz

Udało mi się wykorzystać kilka produktów więc pomyślałam, że zrobię takie zbiorcze recenzje tego co już zużyłam i będę mogła weszcie spokojnie wyrzucić te skwapliwie zbierane opakowania;)


Ginkgo&Oczar wirginijski, Mleczko oczyszczające, 20zł, Natuderm botanics

 Kupiłam je w drogerii Natura ale z tego co wiem produkty Natuderm botanics były wycofywane ze sprzedaży i pewnie można już trafić tylko na jakieś niewykupione sztuki (uwaga na datę ważności!). Mleczko zakupiłam z myślą o demakijażu oczu i zupełnie się w tej roli nie sprawdziło. Efekt widzenia jak przez mgłę i pieczenia niestety gwarantowany. Fakt, że makijaż jakoś tam usuwało był marną pociechą. Za to do demakijażu twarzy nadawał się już zdecydowanie lepiej. Z tym, że przy mojej przetłuszczającej się cerze dodatkowa tłusta powłoka jaką to mleczko pozostawiało nie była zbyt pożądana więc ratowałam się ponownym myciem twarzy przy pomocy duetu woda+żel.

Na pewno dużym plusem dla tego preparatu jest certyfikat BDIH i przyjazny skład niestety mimo to dla mnie okazał się totalnym niewypałem, może gdybym miała cerę suchą to sprawdził by się lepiej.

Z wydajnością też nie było najlepiej ale może to kwestia mojej metody zmywania makijażu – mleczko wylewałam bezpośrednio na palce i wykonując masaż rozprowadzałam go po twarzy. Później przy pomocy wacika „zbierałam” mleczko i myłam twarz żelem. Jakoś udało mi się je zmęczyć ale na pewno nie pokusiłabym się o ponowny zakup.

 

Cera tłusta i mieszana, maseczka wygładzająca i zwężająca pory, 15 zł, Lirene Dermoprogram

Miałam już jedno opakowanie tej maseczki w zamierzchłych, gimnazjalnych czasach i byłam z niej zadowolona więc gdy poszukiwałam czegoś co mogłabym nałożyć na twarz sięgnęłam po nią ponownie i już tak zadowolona nie byłam.

Pierwsza najważniejsza rzecz która dyskwalifikuje całkowicie ten produkt to zawartość Polyakrylamidu. Dopuszczalnego w kosmetykach tylko w określonej ilości (dlatego warto zwracać uwagę czy nie znajduje się na początku listy składników) i podejrzewanego o działanie rakotwórcze.

Ale skoro już kupiłam to postanowiłam wykorzystać tę maseczkę do końca. Przecież jedna tubka nie doprowadzi raczej do mojej śmierci?*

Wkrótce jednak miało się okazać, że nie warto było ryzykować własnym zdrowiem dla tak nikłych rezultatów … Maseczka nakłada się bardzo przyzwoicie, ma gęstą, kremową konsystencję, nie zasycha jak gips na twarzy(jak to mają w zwyczaju maseczki z glinką) i dobrze się zmywa.  Niestety prędzej powaliłby mnie ten nieszczęsny polyakrylamid niż efekt, który ujrzałam w lustrze po jej zastosowaniu.

Twarz była podejrzanie wybielona (zaczęłam podejrzewać problemy z krążeniem;)) i pokryta dziwną, odrobinę klejącą warstewką. Jeżeli to ma być efekt wygładzenia o jakim informuje producent to ja podziękuje, postoje i popatrzę jak inni wydają niepotrzebnie pieniądze. Nie zauważyłam ŻADNEGO pozytywnego działania tego produktu, ani nie ściągnęła rozszerzonych porów, ani nie znormalizowała gospodarki tłuszczowej skóry, ani nie usunęła zanieczyszczeń ( tutaj nawet ja musiałam ją dodatkowo usuwać żelem).  Producent naobiecywał, naobiecywał i po co? Tylko bardziej się zawiodłam.

*przynajmniej taką miałam nadzieje;)

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje, Zużycia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ostatnie zużycia – twarz

  1. Linusiaczek pisze:

    Spokojnie, od jednej maseczki nie zginie człowiek. Swoją drogą, ja sobie ostatnio też postawiłam za cel pozużywać parę rzeczy – i całe szczęście, bo już mi miejsca brakowało w szafce😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s